piątek, 23 października 2015

35...

...lat minęło od tego dnia. 18 października 1980 roku wzięliśmy z Jolą ślub.

 
 W dwa lata po tym jak pierwszy raz zetknęliśmy się w naszej harcówce na osiedlu XXX lecia PRL zwanej HCO - harcerskim Centrum Osiedla.  Dzisiaj jak przejeżdżam obok tego wysokiego budynku wyobrażam sobie jak klęli mieszkańcy kiedy wyjeżdżaliśmy na obozy lub zimowiska. Ale wtedy byliśmy młodzi, szczęśliwi i tak naprawdę nie za bardzo się tym przejmowaliśmy. Działaliśmy.

Nasz ślub odbył się w roku niezwykłych zmian w kraju. W sierpniu strajki i wybucha Solidarność ( właśnie wtedy postanowiliśmy wziąć ślub ) sytuacja bardzo trudna, w sklepach niewiele a my tu rodzinom ze ślubem wyjeżdżamy. Pamiętam ze obrączki kupowaliśmy na....kartkę z USC. Inaczej jubiler nie mógł sprzedać. To był specjalny sort dla młodych.  Wstępnie ślub miał się odbyć w listopadzie. Rodzina w rozpaczy - w listopadzie nie bierze się ślubu. Ulegliśmy i zmiana nastąpiła na 18 października. 

Najpierw USC czyli " Piwnica na Lubelskiej "  Ileż to razy ja robiłem tam zdjęcia ze ślubu. Teraz robili mnie. Postanowiliśmy ślub wziąć  w mundurach instruktorskich, a w ogóle ślub harcerski. Przyszła cała nasza " mafia harcerska " z Krowodrzy i nie tylko...

Najpierw były śpiewy i gitara. Ten z gitara to Krzyś Peterman a ten obok to tak tak Wojtek Hausner przyszły poseł RP...


Sam ślub w piwnicy to drobiazg na kwadrans..



Te zdjęcia robił mi kolega z " Fotosu " Jurek etatowy fotograf w " Piwnicy " Dziś już takich nie ma. Negatyw 6 x 6 Pentacon Six TL 





Dużo ciekawiej było po kwadransie. Życzenia trwały chyba z godzinę... 



Pawełek Suchan z wałkiem...


Nawet szef Sabiński był....



To zdjęcie cenię sobie najbardziej. To cała nasza " mafia harcerska Hubalczyków " 


Zdjęcia ze ślubu robiło kilku. Nawet nie wiem od kogo są negatywy. Ale na pewno zdjęcia robił Darek Waligórski. Tak to on... 


Dwie godziny później zajechaliśmy na podwórko w Łobzowie. To tam odbyła się ceremonia ślubna. Bo tam wtedy była kaplica św. Jadwigi. Kościoła jeszcze nie było. Na przeciwko podwórka na którym była kaplica był przystanek kolejowy Łobzów. Pociągi stały na przystanku a ludzie nam machali. Niestety nikt wtedy nie zrobił zdjęcia. 



Zdjęcia barwne ze ślubu zrobił mi Wojtek Pasiowiec, mój szef z Klubu fotograficznego z MDK ..





 
A to zdjęcie ze świadkami ceremonii. Z Januszem i Jolą moją siostrą.


A tu jeszcze jedno zdjęcie Darka. Nie mogę się nadziwić...



Można by powiedzieć 35 lat minęło jak jeden dzień. I chyba tak jest. W ogóle nie czujemy upływającego czasu.  Tylko stare zdjęcia przypominają jaki to jednak kawał czasu było. Zaczęliśmy wspólny wózek pchać za zatęchłej komuny Jaruzela, dzisiaj pchamy go dalej za głębokiej demokracji. Bardzo, bardzo cieszymy się z tej zmiany...

18.10.1980 rok. Ślub.

P.s.  Prace przy skanowaniu mimo braku czasu trwają. Trochę mniej pisałem i pokazywałem ze względu na brak czasu. Ale pewnie po 25 października będzie go więcej. Oby !!!

sobota, 22 sierpnia 2015

Łukasz......

Dzisiaj w mojej niepamięci analogowej tylko jedno zdjęcie i jedno hasło : Łukasz !!! To Nasz starszy pierworodny syn. Właśnie dzisiaj podejmuje z dawna oczekiwaną decyzję. Wstępuje w związek małżeński z Anią !!!  Strasznie się cieszymy bo to jakby spełnienie naszych wszystkich zobowiązań jakie mają rodzice wobec swych dzieci. Przynajmniej dla mnie i Joli. Czekaliśmy długo ale się doczekaliśmy !!!! Wszystkiego Wam Dobrego na Nowej Drodze  !!!

A zdjęcie obu braci zrobiłem we wrześniu 1985 roku. Pojechaliśmy na niedziele nad Skawę. W Skawcach powyżej mostu znaleźliśmy kamienną plażę i tam chłopaki cały czas zajmowali się pogłębianiem Skawy czyli wrzucaniem kamieni do wody. Nie ma juz tego miejsca, nie ma mostu , nie ma tych Skawiec. teraz jest tam zbiornik w Mucharzu....Ale zdjęcia w niepamięci analogowej się ostały na szczęście.  
N/z Pan Łukasz Lasyk z lewa, Pan Maciej Lasyk z prawa. 4 i 3 latka !!!!  


1985 rok Wrzesień Skawce nad Skawą.

Marek Lasyk

wtorek, 14 lipca 2015

Lanckorona....

Jedno z moich ukochanych miejsc do których zawsze z miłą chęcią wracam. Niestety ostatnio rzadko mi się to zdarza, a szkoda.
Zdjęcia które tu prezentuję pochodzą z końca 1984 roku. Byliśmy z wyjazdem instruktorskim naszego Szczepu Hubalczyków. Było nas kilkanaście osób ( w porywach ). Niewiele już pamiętam z tego wyjazdu ale historię zbierania pieniędzy na pierwszy Balon naszej Chorągwi pamiętam doskonale. Jak wiadomo ZHP była zawsze organizacją żebraczą. Wiec i tu żebraliśmy. Chorągiew Krakowska była w trakcie zbierania funduszy na Balon na ogrzane powietrze. Oczywiście takie ekstrawagancje nie można było kupić za kasę zdrowej tkanki ludowej . Trzeba było zbierać czytaj - żebrać. Wiec od domu do domu, od chałupy do chałupy, od osiedla do osiedla ziarnko do ziarnka i Balon był. Na zimowisku zbiliśmy jakąś szopkę i chodziliśmy ( był to okres miedzy Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem ) z kolędą. Oczywiście wszyscy musieli przypomnieć sobie znane kolędy. Ale śpiewać potrafiliśmy wiec do roboty. Chodziliśmy po chałupach, w jednej otwierano w drugiej nie. Pamiętam moment kiedy niedaleko kościoła wydzieraliśmy się kolejny raz " Przybieżeli do Betlejem... " kiedy w połowie otwarły się wielkie wrota do gospodarstwa ( takie widzimy tylko w Lanckoronie ) i wsunęła się maleńka raczka dziecka, które trzymało w palcach 5 zł. Mało nie popłakaliśmy się z radości i wzruszenia.Nie wiedzieliśmy czy to była kasa za kolędę czy też żebyśmy przerwali i poszli. Łaziliśmy wtedy do późnych godzin wieczornych. Uzbieraliśmy coś koło stówki. I takąż też kasą zasililiśmy balon. Fruwał później przez szereg lat chyba nawet do tej pory choć nie wiem czy ten sam. 
A do Lanckorony jeździłem z moimi chłopcami, harcerzami wielokrotnie. Tak mi pozostało do dzisiaj....  

To nasza gromada na Rynku w Lanckoronie. Te kije w rękach to nie kije tylko Laski skautowe. Przepisowe.... 


 Wieś leży w Beskidzie Makowskim  30 km na południe od Krakowa, nad rzeką  Skawinką, na wysokości 545 m  nad poziomem morza. Wieś zachowała oryginalną drewnianą zabudowę z drugiej połowy XIX wieku No i właśnie ta drewniana zabudowa zachwyca wszystkich do dnia dzisiejszego....





























A to mój starszy Łukasz wraz z mama ( na drugim zdjęciu....)





Lanckorona. Grudzień 1984
Marek Lasyk 

wtorek, 7 lipca 2015

Dar Młodzieży....

Jest wrzesień 1984 roku. Pracuję w Spółdzielni Fotografów " Fotos "  To właśnie w ramach działania Spółdzielni jako fotograf brałem udział w Seminarium Fotograficznym czyli spotkaniu fotografów spółdzielców ( czyli tych którzy pracowali w spółdzielniach w całym PRL - u ). Przekładając to na język dzisiejszy to spotkanie integracyjne kilkudziesięciu facetów i  facetek na fotograficznym plenerze i oczywiscie balandze trzydniowej. A ze " Seminarium " miało się odbyć w Sopocie byłem pierwszy. Kompletnie juz nie pamiętam jak tam jechałem ( pociąg ? samochód ? ) ale doskonale pamiętam ze w programie był plener z modelkami ( niekoniecznie ubranymi ) na plaży w Jastarni. Oczywiście z aktów nic nie wyszło, pogoda była pod psem i modelki nie mogły pracować. Ale nad morzem można fotografować nie tylko gołe panienki. Jest morze ! Wiec to był plener nadmorski, plaza, rybitwy, mewy itp itd. Pięknie było i pewnie jeszcze nie raz wyciągnę foty z tamtego okresu. jednak najważniejsze były zdjęcia " Daru Młodzieży "   
Pływał juz od dwóch lat. Zbudowany jako pierwszy żaglowiec od podstaw ( czyli od projektu po ukończenie budowy ) w Polsce. Projektowania, tego zupełnie nowego typu statku w polskiej praktyce stoczniowej, podjął się inż. Zygmunt Choreń, młody projektant gdańskiej stoczni, żeglarz, świeżo po udziale w regatach dookoła świata. Wsparcia udzielali mu weterani pierwszego „Daru”, wieloletni komendant Kazimierz Jurkiewicz, ostatni komendant Tadeusz Olechnowicz (później pierwszy komendant nowego „Daru”) i członkowie załogi „białej fregaty”.
Niewielu wie że " Dar Młodzieży " powstał tylko dzięki temu że stocznia miała zlecenie na serię szkolnych żaglowców dla radzieckich szkół morskich. Decyzja polityczna, wsparcie najwyższych czynników partyjnych , wielka akcja propagandowa i ustalono, że prototypem, jednostką pilotażową dla eksportowych żaglowców będzie następca „Daru Pomorza”. Żaglowiec zbudowany, jak pisano, staraniem polskiej młodzieży dla polskiej młodzieży. To był ,ostatni dzwon na takie decyzje. W czerwcu 1981 ( jeszcze przed stanem wojennym ) położono stępkę. 12  listopada 1981 tuż przed stanem wojennym na bocznej pochylni Wydziału Montażu Kadłubów C-1 dokonano wodowania. Podniesienie bandery nastąpiło już w stanie wojennym 4 lipca 1982 roku. Matka chrzestna była żona wieloletniego komendanta Daru Pomorza Pani Helena Jurkiewicz. 
Kiedy we wrześniu byłem na Darze byli w trakcie urlopu. Właśnie przypłynęli z rejsu. Stali tam gdzie ich miejsce , tuz obok " Daru Pomorza " Tradycją od czasów pierwszych szkolnych żaglowców " Lwowa " i daru Pomorza " było ze dowodził KOMENDANT , nie kapitan a właśnie komendant. Kiedy ja tam byłem Komendantem był kpt. żeglugi wielkiej Marek Marzec. To właśnie on po niezłej balandze, zaprosił nas następnego dnia na piwo na " Darze "  Wyobrażacie to sobie ? W Polsce nędza, w sklepach musztarda i ocet  a ty wyfraczony steward przynosi nam oszronione szklanice z " Żywcem " ten smak mam w gębie do dzisiaj.
Byliśmy na statku może ze dwie godziny. Ale wystarczyło mi aby zrobić parę fot. Później wielokrotnie widziałem ten żaglowiec Ale zdjęcia z tamtego okresu lobię najbardziej. Te pierwsze dwa są moimi ulubionymi..... To pierwsze było nawet nagradzane gdzieś w Budapeszcie na jakiejś wystawie... nie pamiętam na jakiej....



Zdjęcia robiłem wypożyczonym ze spółdzielni Roleifexem i Practicą....















Były również negatywy kolorowe. Wiec na zakończenie " Dar " na kolorowo...




Dar Młodzieży  09.1984 r.