niedziela, 15 lutego 2015

Święto latawca

Niewiele było takich imprez w komunie. Dzisiaj okrzyknęlibyśmy ją " Kultową " To " Święto latawca." Organizowane przez całe lata komunistyczne przez redakcje " Echa Krakowa ". Jesienią na krakowskich Błoniach spotykali się modelarze ze wszystkich modelarni, harcerze z drużyn lotniczych i wszyscy maniacy latania. Przychodzili i młodzi i starzy. Wiele set osób przychodziło. Zdjęcia które zrobiłem pochodzą z 26 września 1977 roku. Przyznam ze nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego ta impreza nie ma dalszego ciągu. Została zarzucona po 1989 roku... 



Musiało być już chłodno bo ludzie poubierani. To mnie najbardziej kreci w tych zdjęciach sprzed dziesiątków lat. Szczegóły. Na przykład jak ludzie byli ubrani....


Ten Pan w ciemnych okularach musiał być ewidentnie w gronie jury. Chodził oglądał i coś zapisywał. Przewija się przez kilka zdjęć... A druha w beretce kojarzę. Niestety nie z nazwiska. Z Drużyn lotniczych był i z MDK Krowodrza...
  



Konstrukcje latawców były niezwykłe i bardzo skomplikowane...






To jedyna klatka z puszczania latawców. Ewidentny brak długiego obiektywu. zapewne wolałem focić na ziemi...




Jak już pisałem ludzi musiało być na tej imprezie bardzo dużo.






To były chyba nagrodzone konstrukcje...






Naprawdę niewiele mogę napisać o tym konkursie. Nie znam ludzi którzy są na tych fotach. Mówiąc szczerze te zdjęcia zobaczyłem pierwszy raz teraz. Przeleżały w moim archiwum w negatywach. Jeśli ktoś by się rozpoznał na tych zdjęciach proszę o kontakt. Przekażę zdjęcie .
Patrząc na te klatki to chyba pierwszy mój taki fotoreportaż prasowy. Nie pamietam jednak aby był gdziekolwiek publikowany. 

Marek Lasyk

Jachty

To temat który tu będzie gościł niejednokrotnie. Wraz ze skanowaniem kolejnych klatek wychodzą mi ze skanera coraz więcej zdjęć jachtów. Pierwsze z tych zdjęć zrobiłem w drugiej połowie lat siedemdziesiątych będąc na obozach OHP.
Jednym z głównych punktów w wycieczkach coniedzielnych gdzie nas wożono to było Trójmiasto. Mnie wtedy oprócz starówki Gdańskiej ciągnęło do Gdyni a w zasadzie do Mariny jachtowej. Tam widziałem coś co na lata pozostaje w pamięci : jachty !
Pierwsza klatka jaka wyszła ze skanera to Jan z Kolna. A w zasadzie ja przy tym jachcie. Niestety inne klatki nie zachowały się A pamiętam ze je robiłem.  Niestety ktoś kto robił to zdjęcie
 źle ustawił  ostrość no i zdjęcie wyszło jak wyszło. Pokazuję bo jest w nim mój ładunek emocji. Patronem tego jachtu był Jan z Kolna. Postać niezwykła i zapomniana Jeśli ktoś ma ochotę niech przeczyta ten artykuł pod tym linkiem http://zp.pl/jan-z-kolna--polak-ktory-odkryl-ameryke,artykul_1_240_0_30  A powinien to zrobić bo postać naprawdę niezwykła. Dość powiedzieć że historycy się spierają czy przypadkiem nie on odkrył Amerykę.
" Jan z Kolna " został wybudowany w 1959 roku. Był klasyczna " stoczterdziestka " czyli jachtem o powierzchni żagla 140 metrów kwadratowych. Wiem że juz go nie ma. Został w latach 80 - tych skasowany po kolizji. Jego portem i klubem był Yacht KLub Polski Gdynia. Wiec fota mimo ze niezbyt technicznie doskonała i właściwie dotyczy tylko fragmentu jachtu warta odnotowania...


S/Y Copernicus to drugi jacht który wtedy sfotografowałem. To piękny jacht typu Opal zbudowany w Gdańskiej Stoczni Jachtowej Stogi w  1973 roku a konstruktorami jachtu byli Edmund Rejewski i Wacław Liskiewicz.  Wtedy pamiętam rzucił mi się w oczy piękny takielunek , wszelkie posrebrzane elementy w ogóle cudo. jacht brał udział w wielu rejsach oceanicznych również tych dookoła świata a także w rejsach za pola podbiegunowe. Pływa do dnia dzisiejszego.



Trzecim jachtem który sfotografowałem tego dnia to historia polskiego jachtingu. S / Y Opty czyli jacht na którym Leonid Teliga ( mój idol lat młodzieńczych a również i obecnych )  opłynął świat dookoła. Postac fascynująca niestety dzisiaj zupełnie zapomniana. Pisałem juz kiedys o tym rejsie i kapitanie Telidze w swoim blogu " I to się nadaje do prasy " http://mareklasyk.blogspot.com/2013/04/zapomniany-rejs-opty.html  Wszystkich zainteresowanych tym rejsem odsyłam tam.
A jacht stał sobie w marinie na nim siedzieli sami " Wilcy Morskie " . Niestety jak na razie smutny los spotkał ten niezwykły jacht. Zapadł się gdzieś pod ziemie w Szkole Morskiej w Tczewie , podobno gdzieś go pokazują ale nie wiem gdzie i nie wiem czy to prawda. Z S/Y Opty spotkałem się jeszcze raz. gdzieś na Starówce Gdańskiej. Stał na stelażu przykryty brudnym brezentem Pytałem Mówiono że czeka na remont. Widocznie się nie doczekał. A może ktoś coś wie więcej a ja nie mam informacji ? Czekam !


Marek Lasyk.

sobota, 14 lutego 2015

Jaworki....

... i wszystko jasne. Nie ma takiego chłopaka, nie ma takiej dziewczyny którzy powiedzmy od poczatku lat siedemdziesiątych zasilają szeregi " mafii harcerskiej " aby nie słyszeli, czy też nie byli w Jaworkach.Mówisz Jaworki - myślisz schronisko ! Tak to było !
Historia tego miejsca dla nas rozpoczęła się na poczatku dekady Gierkowskiej czyli z poczatku lat siedemdziesiątych. Oto grupa instruktorów i harcerzy Szczepu Żurawie na terenie Małych Pienin wypatrzyła ogromną opuszczoną bacówkę z której korzystali od czasu do czasu bacowie przy wypasie owiec. Budynek miał pomieszczenie dla górali i ogromny koszar dla owiec zwany strągiem. Zapewne nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewali się wtedy  że coś co sobie wymarzyli będzie działać do dzisiaj. Szybko się okazało że szczupłe siły Szczepu Żurawie  są zbyt skromne aby zaadoptować ten budynek na potrzeby schroniska. Pieczę więc przejęła Komenda Hufca Kraków Krowodrza wraz z władzami dzielnicy. Rozpoczął się najbardziej romantyczny okres przystosowywania bacówki do potrzeb harcerzy. I to właśnie wtedy jako harcerz pierwszy raz trafiłem w to miejsce.
Schronisko położone jest na stokach Durbaszki w Małych Pieninach. Można się do niego dostać kilkoma szlakami, można bezpośrednio z samych Jaworek , można szlakiem turystycznym ze Szczawnicy, można przez wąwóz Homole i Wysoką. Wszędzie przepiękne widoki na Pieniny, Tary, Beskid Sadecki.
        Pierwsze zdjęcia Jaworek w mojej niepamięci analogowej pochodzą z 1976 roku. To wtedy wraz z klasą z Technikum Budowlanego byłem tam na trzydniowych praktykach budowlanych. Uczniowie naszej budy często tam jeździli pomagając przy pracach budowlanych. Te dwie klatki to jedyne zachowane zdjęcia z tamtego okresu. Wykonane Startem, moim ulubionym aparatem  dwuobiektywowym. Nie wiem co się stało z resztą negatywu. Zapewne zostały skasowane w tamtym czasie z powodów pewnie technicznych. 
Obie klatki przedstawiają naszą pracę przy betoniarce koło strągu. Ta pierwsza klatka lekko poruszona co przy Starcie się zdarzało często, druga już dużo lepsza. Co myśmy tam robili, kto na zdjęciu jest pozostaje w niepamięci....


 

W 1977 roku byłem w Jaworkach kilkakrotnie. Ale zdjęcia jakie mi pozostały to z pamiętnego wyjazdu w ramach " wycieczki szkolnej " . Piszę " pamiętnego " bo upilnowanie naszej hałastry graniczyło z cudem. Co tam się działo nie będę opisywać aby młodzieży nie deprawować ale powiem tylko że było to według klasycznych kanonów " zakładowej wycieczki ". Zapewne najbardziej pamiętną ta wycieczka była dla Mariana Dziechciowskiego znanego instruktora i żeglarza  z " Budowlanych " który na pilnowanie nas zarwał te dwie noce. A pilnować zapewniam było czego...

Wieś Jaworki w dole....


Ten widok z schronisko zawsze mnie fascynował...


Z drogi na Wysoką widoki na i Pieniny 


W kierunku Wysokiej...


A to ówczesny " ja " siedzący na słupku granicznym na Durbaszce...


Pobliskie cudo turystyczne Wąwóz Homole


Zawsze w Jaworkach najważniejszą czynnością było poranne mycie. Robiono to w różnoraki sposób. Najczęściej wychodziło się przed schronisko i tam dokonywało się ablucji. Z wodą i wc w Schronisku było wtedy bardzo krucho... 


Przed schroniskiem zachował się basen P-poż. W ciepłe dni można było się kąpać. Ale uwaga Woda która tam spływała była woda górska znaczy zimna na skraju uwiądu wszystkich członków


Z tej wycieczki klasowej zachowały mi się jedne z pierwszych  wykonanych slajdów. Na nich głównie Wąwóz Homole ale też i widok z schroniska na wypas owiec...




To drzewo fotografowałem namiętnie w czasie każdego wyjazdu.   Bardzo mi się podobało jego położenie takiego ostańca na stoku...


Na przestrzeni dwóch lat 1977 - 1978 byłem w Jaworkach kilkakrotnie. Wyjazd z którego zdjęcia pochodzą poniżej to czerwiec 1978. Jeszcze nie podejmowałem pracy, świeżo upieczony maturzysta jeździłem co by tam pomóc a jednocześnie " wypoczywać " po maturze ( bez kremówek ! )

Na granicy...


W starej kuchni schroniska. Dzisiaj to teren gospodarza....


Byłem młody, piękny i....szczupły !!!


Tutaj na mojej klacie szef ! Znaczy Capo di tuti capi " krowoderskiej mafii harcerskiej " dh. Zbigniew Sabiński przy czyszczeniu basenu p - poż...


Jak już poprzednio pisałem ten widok zawsze mnie fascynował....



Stały element na barierkach schroniska którego widok łapałem nie raz : Wiszące gacie...za to z Trzema Koronami


Tutaj jeszcze raz ja. Czekaliśmy na dole na jakiś transport do schroniska...


W listopadzie 1978 roku w Jaworkach był mój kumpel i druh serdeczny Jasiek Oględziński. Z jego wyjazdu z przyczyn dla mnie zupełnie nieznanych przezrocza z tego wyjazdu mam ja. Postanowiłem kilka z nich dołączyć do tego wpisu bo pasują charakterem ...





Jaworki będą zapewne tutaj jeszcze trafiać nie raz i nie dwa. W miarę skanowania mojej " niepamięci analogowej " co ciekawsze wyjazdy będę prezentować.

Marek Lasyk

P.s.  Bardzo dziękuję Tym Wszystkim którzy po pierwszych wpisach mojej niepamięci analogowej weszli tutaj do mojego świata. A było tych odsłon prawie tysiąc. Jeszcze raz bardzo dziękuję !
Specjalne podziekowania tym którzy komentuja wpisy w blogu czy na FB. Są mi bardzo pomocne. 
Mój pomysł na blog jest zaplanowany na czas zeskanowania minimum 25 lat moich analogowych fotografii. Na razie pokazałem minimalna część tych najstarszych. Zapewne będę zmieniać wygląd bloga szczególnie " pieczątki " o które najczęściej pytano. Postanowiłem pozostać przy najprostszej formie napisu na zdjęciach. Ja też źle odbieram zdjęcia na których np. na twarzy jest napis. Niestety to efekt kradzieży w necie. Jedno z moich nagrodzonych zdjęć skradziono kilkaset razy. Postanowiłem choć trochę temu zaradzić. Poradzono mi właśnie taka formę. Ja wiem że to może nie estetyczne, może nie przystoi XXI wieku jak ktoś napisał. No ale w XX wieku skąd zdjęcia pochodzą nikt nie wiedział nic o necie, kradzieżach w internecie i posługiwaniem się cudzymi zdjęciami. Ale myślę i pracuję nad tym Być może niedługo będzie jakiś inny znak czy napis. Na razie pozostaje ten. Dzieki jeszcze raz za zainteresowanie się moi pisaniem ! 

Marek Lasyk